Moje pierwsze tosty francuskie zrobiłam z książki kucharskiej z przepisami Kubusia Puchatka. Wtedy z bratem nazywaliśmy je po prostu chlebem maczanym w jajku i do ich przyrządzenia wykorzystywaliśmy raczej czerstwe pieczywo. Dzięki czemu chlebek dostawał drugie życie:). Całkiem niedawno odkryłam, że to co jadłam w swoich młodych latach nazywa się tostami francuskimi. Miałam nawet śmieszną pogadankę z moim bratem w tym temacie. Chcąc zabłysnąć swoją nową wiedzą, zapytałam się czy zrobi na śniadanie tosty francuskie. A on na to z konsternacją na twarzy, mówi, że takich ekskluzywnych dań to on nie potrafi niestety robić. Dopiero jak mu wyjaśniłam, że chodzi o nasz chleb maczany w jaku, przyznał, że teraz jako student, je je prawie codziennie, bo są bardzo szybkie i tanie w wykonaniu.
Co zrobić aby tosty francuskie były jeszcze pyszniejsze? Najlepiej zrobić je z chałki, dodać cynamon, odrobinę mleka.
Składniki na tosty francuskie
Cała chałka ( nie musi być świeża)
3 jajka
1/3 szklanki mleka krowiego lub owsianego
łyżka cynamonu.
Niektórzy lubią tosty francuskie w wersji wytrawnej. Jednak my zawsze jemy je na słodko. Kiedyś jadłam je wyłącznie z miodem. Jednak smak miodu jest dla mnie zbyt intensywny. Ja swoje tosty jem z syropem z agawy. Jest bardzo podobny w smaku do miodu, ma jednak lżejszą konsystencje i jest mniej słodki i lepiej się go dozuje.
Chałkę kroimy grubo. Dzięki czemu z zewnątrz powstanie chrupiąca skorupka, a wewnątrz będziemy mieć lekką i puszystą chałkę. Jajka roztrzepujemy z mlekiem w głębokim talerzu i dodajemy cynamon. Moczymy po kolei kromki chałki, nie za długo, aby nie nasiąkły. Od razu kładziemy na rozgrzaną patelnię z olejem. Czekamy do zarumienienia i ściągamy z patelni. Niestety nie jest to propozycja na fit śniadanko. Tosty obciekają tłuszczyskiem. Obowiązkowo należy je odsączyć z oleju na ręczniku papierowym. Są jednak warte grzechu :).



A Wy macie jakieś swoje danie z dzieciństwa, które uwielbiacie do dzisiaj?
Chcesz być na bieżąco z moimi nowymi postami? Polub mój Fanpage o tutaj.
A widzisz, ja też nie wiedziałam, że chleb maczany w jajku ma tak wykwintną nazwę, a do dzisiaj go chętnie przyrządzam. Mój Bartek tego dania nie znał, jak pierwszy raz mu zrobiłam to był zachwycony.
Jednak na chałkę chyba bym się nie odważyła i nie przepadam za cynamonem, wolę tradycyjną wersję, jednak pomysł bardzo ciekawy, zwłaszcza dla lubiących słodkości.
ostatnio tak mi wszystko na słodko smakuje, że aż te tosty, które znam doskonale jutro upichcę na śniadanie 🙂
Jajochleb! 🙂 Ja zawsze na wytrawno – czasem z żółtym serem, najczęściej jednak bez dodatków, jedynie przyprawione papryką i ziołami prowansalskimi 🙂 faktycznie łatwy sposób na uratowanie chleba przed wyrzuceniem!
Hmm nie wiedziałam, że potrawa chętnie spożywana przeze mnie w dzieciństwie ma tak wykwintną nazwę 🙂 U mnie cynamonu nie było – za to sól i pieprz. Niektórzy lubili polewać ketchupem, ja wolałam “na sucho” 🙂
Lubiłam też kromkę chleba z plastrem żółtego sera podsmażone na zakrytej patelni. Wtedy ketchup już obowiązkowo!
I już wiem co będę mieć dzisiaj na kolację! Uwielbiam takie tosty, dzięki za przypomnienie o nich. Do tego dobra kawa i moja ulubiona wersja z dżemem:)
P.S. Świetne zdjęcia!
Dziękuję Ci bardzo :* Staram się jak mogę
U mnie zwały się chlebem na jajku 🙂 Wersja wytrawna 🙂 Na słodko odkryłam dopiero rok temu, pycha.
Możliwość komentowania została wyłączona.