Przejdź do treści

Sos boloński – robisz czy kupujesz?

  • przez

Sos boloński, inaczej bolognese – myślę, że to najczęściej używany sos w naszych kuchniach, ale też i najczęściej kupowany. Osobiście próbowałam chyba już wszystkich słoiczków. I nawet mam kilka swoich faworytów. Jednak rocznemu dziecku nie dałabym takiego sosu ze słoika, a jeśli tylko mogę staram się już przygotowywać taki obiad, abyśmy mogli zjeść go wszyscy razem.  A poza tym, trochę głupio kupować sos z pomidorów, kiedy w koło wszędzie pomidory. Moja wersja jest delikatniejsza i zamiast mięsa wieprzowo-wołowego użyłam mięsa z indyka. W miarę potrzeb możecie sobie przyprawić mocniej.

DSC04171

Składniki:

1/4 niewielkiego selera – startego na tarce

2 marchewki – starte na tarce

1 niewielka cebula – rozdrobniona

1 ząbek czosnku – wyciśnięty/ pokrojony

50 gram oliwy

podwójna pierś z indyka – zmielona

1 łyżka koncentratu pomidorowego

3 duże mocno dojrzałe pomidory – sparzone i obrane ze skórki

liść laurowy

1/2 łyżeczki soli

szczypta gałki muszkatołowej

łyżeczka bazylii

1/2 łyżeczki cukru

szczypta pieprzu

1/4 szklanki wody

Przygotowany wcześniej seler, marchewkę, cebulę, czosnek razem z oliwą gotujemy przez ok. 5 minut. Dodajemy mięso i dusimy przez 10 minut. Po upływie tego czasu dodajemy koncentrat, pomidory, liść laurowy, przyprawy i wodę i znów gotujemy przez 30 minut, od czasu do czasu mieszając.

Taki sos możecie wykorzystać do lasagne albo …… i tutaj część z Was może być zaskoczona, bo ja byłam. We Włoszech nie jada się tego sosu z makronem spaghetti, a makaronem tagliatelle. Wynika to z tego, że sos boloński jest za ciężki dla nitek spaghetti i po prostu z nich spada. W końcu udało mi się znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego zawsze zostaje mi sos na talerzu:).

Ja do swojego sosu wykorzystałam makaron o pięknej polskiej nazwie kolanka :))) Łatwiejszy do chwytania przez małe łapki.

Pozostały sos wymieszałam ze startym żółtym serem, na wierzch położyłam kilka plasterków mozzarelli i  kilka pomidorków koktajlowych.

Zapiekłam w piekarniku w temp. 220 stopni, aż mozzarella zbrązowiała.

DSC04192

Chcesz być na bieżąco z moimi przepisami? Polub mój Fanpage o tutaj🙂 Może zainteresują Cię też inne tematy, które poruszam na blogu. Rozgość się i rozejrzyj o czym jeszcze piszę.

13 komentarzy do “Sos boloński – robisz czy kupujesz?”

  1. Ja zwykle kupuje, bo taniej/mniej zajmuje czasu/w torebkach i tak nie ma żadnych świństw. Robię, tylko gdy mam więcej czasu i chcę się wykazać w kuchni. Ale fakt, że różnią się smakiem 🙂

  2. Generalnie nic nie robię z torebki od kiedy dzieciątka zawitały na świecie, ograniczam wszystkie sztuczne przyprawy, zawierające konserwanty i te tajemnicze “E”. Przepis – bajeczny, robię czasem podobny. Twój wyglada przesmacznie 🙂

  3. Moja mama kupowała gotowy sos boloński, a ja miałam ambicję, żeby spróbować go zrobić samodzielnie 🙂 Metodą wielu prób i błędów, bez zaglądania w przepisy wypracowałam swój sposób na niego i tylko ten mój smakuje mi tak bardzo 😉

    Na olej po suszonych pomidorach wrzucam drobno posiekane dwie czerwone papryki, posypuję zmieloną słodką papryką i odrobiną ostrej, duszę i w międzyczasie drobniutko siekam cebulę. Dorzucam do papryki i dalej duszę. Następnie wyjmuję ten warzywny miks i smażę mięso, najczęściej mieszankę wieprzowego i wołowego. Dodaję kilka przeciśniętych przez praskę ząbków czosnku, uduszone paprykę i cebulę, suszone warzywa i koncentrat pomidorowy. Doprawiam solą, pieprzem, papryką słodką i ostrą, bazylią, oregano, tymiankiem, rozmarynem i szczyptą cynamonu. Jest trochę roboty z tym siekaniem, ale wychodzi najlepszy 😉

  4. Jak kupuję gotowy to sprawdzam zawsze skład, zazwyczaj wybieram sosy od Primo Gusto , mają prosty skład bez żadnych konserwantów i na prawdę bardzo dobrze smakują.

  5. Ja też kupuje bo zawsze makaron i sos to najszybsze danie 🙂 Primo gusto zazwyczaj bo smakuje jak prawdziwy włoski sos, jest bardzo aromatyczny.

  6. Od niedawna uczę się gotować. Znudziły mi się już wszelkie gotowce i postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i od jakiegoś czasu eksperymentuję w kuchni. Często zdarza mi się szukać właśnie takich podstawowych przepisów. Dziękuję za inspirację. Już mam pomysł na jutrzejszy obiad. Pozdrawiam :).

Możliwość komentowania została wyłączona.